Każdego dnia w przestrzeni powietrznej takich krajów jak Irak czy Afganistan, armia USA wykorzystuje samoloty bezzałogowe. Są one sterowane zdalnie przez operatorów, znajdujących się bazie Creech w Stanach Zjednoczonych. Magazyn Wired dotarł do źródeł, potwierdzających, że komputery bazy Creech padły ofiarą

Historia zawirusowania komputerów sterujących bezzałogowymi samolotami Predator i Reaper mogłaby posłużyć za tło niezłej powieści political-fiction. Niestety nie ma ona w sobie nic z fikcji. Komputery zostały zarażone wirusem typu keylogger, który zapamiętuje wszystkie wprowadzane w komputerze operacje i może przekazać te informacje do dowolnej osoby na świecie. Zagrożenia związane z taką sytuacją są dość oczywiste - osoby mające dostęp do operacji wykonywanych przez operatorów samolotów mogą bez problemu unikać wykrycia przez te maszyny, poznać trasy przelotów, a nawet przechwytywać maszyny
Armia USA wykorzystuje w operacjach wojskowych około 180 samolotów bezzałogowych. Jak podsumowuje Wired, od momentu objęcia stanowiska prezydenta przez Barracka Obamę w 2008 roku, mniej więcej 30 dronów pod jurysdykcją CIA, działających w przestrzeni powietrznej Libii zaatakowało cele naziemne ponad 230 razy. Drony zabiły ponad 2000 wojskowych i cywili. Nad Irakiem i Afganistanem znajduje się w tej chwili około 150 tego typu maszyn, a w okresie między kwietniem a sierpniem tego roku Predatory zaatakowały 92 cele w Libii. Natomiast miesiąc temu zabity przez bezzałogowe samoloty został jeden z ważnych przywódców terrorystów Anwar-al-Awlaki. Również polskie siły zbrojne mają na wyposażeniu klika bezzałogowych statków latających, polski WB Electronics Sofar, izraelskiej produkcji - Aeronautics Orbiter, wykorzystywanych głównie przez żołnierzy służących w Afganistanie oraz wypożyczone dla PKW Afganistan Aeronautics Aerostar.
Uparty szkodnik
Według informacji, które zdobył Wired żołnierze w bazie Creech sterowali dronami z zawirusowanych komputerów przez ponad dwa tygodnie. Oczywiście specjaliści próbowali usunąć szkodnika, ale okazuje się to wyjątkowo trudnym zadaniem. Początkowo próbowano zastosować instrukcje usuwania
![]() |
| Stanowisko sterowania samolotami bezzałogowymi. W tle samolot typu General Atomics MQ-1 Predator (fot. USAF) |
Wcześniejsze incydenty
Zawirusowanie komputerów używanych do sterowania bezzałogowymi samolotami to nie pierwsza tego typu wpadka armii USA. W 2008 roku zainfekowane zostały komputery Pentagonu, a wirus rozprzestrzenił się niemal po całej sieci amerykańskiego dowództwa. Usuwanie tamtej infekcji z poszczególnych maszyn... trwa do dziś. Przyczyną incydentu w Pentagonie okazał się pendrive jednego z pracowników, który zawierał wirusa. Szybko zabroniono korzystania z nośników przenośnych m.in. w amerykańskich bazach wojskowych. Komputery w bazie Creech stanowią jednak wyjątek. Co prawda maszyny są odłączone od internetu, ale operatorom zezwolono na korzystanie z pendrive’ów w celu wgrywania aktualizacji map i innych danych niezbędnych do poprawnego prowadzenia dronów. Prawdopodobnie to właśnie taki nośnik był źródłem infekcji.
Do innego incydentu związanego tym razem z bezzałogowymi samolotami doszło w 2009 roku. Amerykańscy żołnierze odkryli na laptopach irackich rebeliantów całe dni nagrań z kamer amerykańskich dron. Okazało się, że transmitowane do centrum dowodzenia obrazy nie były w żaden sposób szyfrowane. Dzięki temu rebelianci mogli je przechwycić stosując oprogramowanie dostępne w internecie za... 26 dolarów.
![]() |
|
|
Uwaga! Dbamy o naszych Klientów i szanujemy Twoją prywatność. Weszliśmy w posiadanie Twojego adresu, korzystając z bazy zarejestrowanych klientów naszej firmy. Zapewniamy, że nigdy nie udostępnimy nikomu Twoich danych i że w każdej chwili masz prawo do wypisania się z naszej listy, Gwarantuje to nasza polityka prywatności.
Copyright ©2010.Gmit.pl |